XXX
sobota, 25.kwietnia.2009, 22:13
Przez kolejny tydzień nie było śladu po Michaelu. Z czystej ciekawości (i lekkiej desperacji) zaczęłam nawet o niego wypytywać, ale niestety nikt nic nie wiedział. W końcu dwa dni przed wyjazdem, kiedy leżałam z Sarą na klifie łapiąc ostatnie promyki słońca przed wyjazdem, znienacka pojawił się za nami Poszukiwany nr 1. Byłam tak zła, że nie zwracałam nawet uwagi na świadka naszej rozmowy.
-Gdzie się podziewałeś?! GDZIE PYTAM?!
-Ale…
-Jakie ALE?! Nie przerywaj mi, kiedy do ciebie mówię!
-Am…
-Nie z takimi mi tutaj! Nie jestem podrzędną laską, którą można wyrzucić jak ci się znudzi!!!
-Ale ja chciałem tylko powiedzieć, że okulary zgubiłaś…
Nie odzywam się do niego. Mam gdzieś to, że zraniłam jego uczucia. Faceci nie mają uczuć. Nie dam sobą pomiatać. Najpierw chwali moje trampki, a potem znika na tydzień. Wraca i oczekuje, że rzucę mu się w ramiona! Ha, jeszcze czego.
W dzień wyjazdu nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, bo bałam się, że natknę się na Michaela. Chyba bym mu powiedziała, co o nim myślę. Nie żebym zrobiła to już wcześniej… Kiedy ostatkami nadziei udało mi się niezauważenie wślizgnąć do przedziału, usłyszałam za sobą przeciągłe gwizdnięcie. Bałam się odwrócić podejrzewając, kogo zobaczę. Oczywiście moja intuicja jest bezbłędna. Stałam sam na sam z Potterem, bez wyjścia z pułapki.
-Kogo moje przepiękne oczyska tu widzą…- zaczął wyżej wspomniany osobnik. Dziwię się, że nikt jeszcze nie rzucił na niego Klątwy Tylno-sklątkowo-ustowej.
-Błagam, skończ swoje wywody, bo jeśli nie, to…
-Co mi zrobisz? Zatkasz mi usta zmysłowym pocałunkiem?
-Nigdy cię nie pocałuję, nawet gdybym miała zginąć! Nawet gdyby Voldziu celował do mnie ze… Potter, ty płaczesz?
-Ja?! Nie no przecież, że przestań. Ja nie płaczę. JA jestem facetem. I JA mam dziewczynę.
-TY masz dziewczynę?
-A co, zazdrosna? Wiedziałem, że prędzej czy później okażesz mi swoje uczucia.
Potter zrobił krok w moją stronę. O nie, o nie, robi się niebezpiecznie…
-Widzę ten twój maślany wzrok…
Coraz bliżej, coraz bliżej!
-I wiem, że marzysz o mnie dzień… i noc…
Ostatnie słowo wyszeptał i dmuchnął mi prosto w oko.
-Potter, ty pacanie, dmuchnąłeś mi prosto w oko!
Nagle pociąg ruszył i wpadłam na niego, obejmując rękami jego szyję. Wtedy drzwi do przedziału otworzyły się i usłyszałam tylko krótki okrzyk.
-Amanda! Tu jes…
O nie, jest coraz gorzej…
Amanda
Nastrój:
tagi: