XX (Koniec 1 części)

niedziela, 25.grudnia.2005, 20:06
Robię przerwę z Amandą. To opowiadanie nie jest ani ciekawe, ani składne... Nie ma niczego co przyciąga innych. Wrócić wrócę, ale na razie nie jest określony termin. Może za dwa miesiące, może trzy. Możliwe, że mi coś odbije i napiszę za miesiąc. Bo jeśli chodzi o Amandę to chcąc nie chcą zżyłam się z nią. Napiszę tylko taki ostatni rozdział przed przerwą żeby zakończyć wątek świąt.

Jedno co jest pewne to to, że na razie nie zakończę tego opowiadania. Już kiedy zakładałam bloga przysięgłam sobie, że doprowadzę to do końca. Nie zaprzestam tylko skończę :)

Tą ostatnią notkę dedykuję osobom, które były i czytały to opowiadanie. No i mojej przyjaciółce Paulinie. Mimo, że nie komentowała to czytała i była ze mną :))

***

Szłam uliczkami Hogsmeade kiedy zza rogu wyszła święta trójca. Zostałam
niezauważona z czego nawet się ucieszyłam. Cichaczem podeszłam do trójki
przyjaciół zawzięcie szepczących sobie coś na ucho i żywo gestykulujących rękoma.
Stanęli pod szyldem Różdżki Ollivandera, a ja stanęłam za nimi. Udało mi się
usłyszeń strzępki rozmowy.
-...to ogłoszenie... udało się nam... Collman... ten idiota... podał nam hasło.
Że... jak?
-POTTER!!!!!!!- wydarłam się na całą wioskę.
Przechodnie patrzyli się na mnie i z niesmakiem kiwali głowami.
Święta trójca powoli odwróciła się w moją stronę z wyrazem twarzy mówiącym
'Powiedzcie wszystkim, że bardzo ich lubiłem/am'. Gdzieś w oddali zauważyłam
moje przyjaciółki idące pod rękę i śmiejące się.
-TO WY????
Zapewne byłam czerwona na twarzy. Cóż, któżby nie był?
-Eee... z praktycznego punktu widzenia...-Granger chciała się chyba popisać zasobem słówek [dop. aut. lufcik, prowizorka ^^].
-AAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!
Dookoła nas zaczęła zbierać się grupka osób obserwująca zaistniałą sytuację. W tym Lina, Jane i Sara zajadająca się żelkami. Mrugnęłam porozumiewawczo do dziewczyn, one od razu wiedziały o co chodzi. A kto w przedszkolu grał Czerwonego Kapturka? ^^ Postanowiłam zrobić małą szopkę.
-POTTER!!! JAK MOGŁEŚ ZDRADZIĆ MNIE Z GRANGER? Z NAMI KONIEC!!!
Wzniosłam oczy ku górze, wstrzymałam oddech i udałam, że mdleję. Dziewczyny podbiegły do mnie i udawały strasznie zdenerwowane. Sprawdzały puls, otwierały i zamykały mi oczy. Nagle Sara spojrzała na wszystkich ze łzami w oczach i powiedziała płaczliwym głosem.
-Mini wylew.
Wszyscy spojrzeli się na Pottera. Biedny, nie biedy- kiedyś zabiję.
Jane wyczarowała nosze, wszyscy (cóż, we trzy nie dałyby rady :P) położyli mnie na noszach i wróciliśmy się do Hogwartu w eskorcie grupki dziewczyn, które wciąż mówiły 'jak on mógł' lub 'z Graner!'.

***

Kilka dni później dowiedziałam się, że Lina z Jane wyjeżdżają do rodzin na święta. Nie będą na balu, więc nawet dobrze, że sukienek nie kupiły.
Tego samego dnia wieczorem zeszłam z Sarą do PW. Siedziałyśmy na kanapie i
rozmawiałyśmy, po jakimś czasie dołączyli do nas mój brat i jego koledzy. Wtedy Jack poprosił mnie na słówko jak to on określił ;))
-Amanda, mam pytanie.
-Tak?
-Czy chciałabyś pójść ze mną na bal?
Cóż, tego się nie spodziewałam. Jack jest miły i może kiedyś mi się podobał... kiedyś...
-Powiem ci jutro- odpowiedziałam z uśmiechem i wróciliśmy na nasze miejsca.

***

Szłam korytarzem, aby rozmówić się z Neville'm. Nie wiedziałam co mam zrobić... W gruncie rzeczy może podobał mi się Jack, ale z Neville'm umówiłam się wcześniej...
Gdy tak rozmyślałam dostrzegłam Neville'a. Podeszłam do niego.
-Hej!
-Cześć. Dobrze, że jesteś Amanda. Chciałem z tobą porozmawiać.
-O, ja też chciałam. Mów pierwszy.
-Yyyy... dzisiaj Luna zaprosiła mnie na bal. A... ona mi się chyba podoba.
-Neville! To wspaniała nowina!
-Tak?
-No jasne! Słuchaj, jesteśmy kumplami.
-Tak. Cieszę się.
-Dobra, musze lecieć.
-A nie chciałaś ze mną porozmawiać?
-Nie, nie. Do zobaczenia na balu!
-Narazie.
Uff, sprawa sama się wyjaśniła ^^

Wchodząc do PW Ravenlawu zauważyłam Jacka. Podeszłam do niego.
-Dobrze-powiedziałam prosto z mostu.
-Dob... naprawdę?
-Jasne, a czemu nie?
I pobiegłam po schodach do dormitorium. Oczywiście na schodach potknęłam się ale nikt nie zauważył. Przynajmniej taką mam nadzieję...
Tego samego dnia pobiegłam z Jane do Hogsmeade po prezent dla Sary. Wąż już na mnie czekał. Czy on był koloru różowego? Sara się ucieszy :P


21 grudnia odprowadziłam z Sarą Linę i Jane na peron. Pomachałyśmy na
pożegnanie i wróciłyśmy do Hogwartu.


Następnego dnia było Boże Narodzenie. Obudziłam się o 9.00. Spojrzałam na podłogę. Leżało tam mnóstwo prezentów. No może nie mnóstwo, ale fajnie brzmi ^^ Wstałam z łóżka i obudziłam Sarę. Wręczyłam jej prezent ode mnie. Wiklinowy kosz.
Na początku Sara myślała, że tylko kosz dostała (co da nieinteligentne dziecko), ale otworzyła wieko i krzyknęła z zachwytu.
-CUDOWNY!
Życząc sobie Wesołych świąt wręczyła mi duże pudełko. Potrząsnęłam lekko. Sara zrobiła się blada. Otworzyłam, a tam był... KOT!!! Jezu Chryste, malutki, czarny kotek!
Dobrze, że nie potrząsnęłam pudełkiem mocniej ^^'.
Od Liny dostałam pudełko czekolady (zapas na cały miesiąc ;) i torebkę, a od Jane kolorowy szalik. No i słodycze (z czego większością była czekoladą; pisałam już, że dla czekolady życie bym oddała?).
Wzięłam kotka na ręce.
-Jak ja go nazwę?
-To dziewczynka-oznajmiła Sara zajadając się czekoladą. Czekaj, czekaj... moją czekoladą?
-Nef*.


Dnia kiedy miał odbyć się bal, o 15.30 zaczęłyśmy się szykować. Zamknęłam się w łazience i otworzyłam szafkę Jane. Ona miała dużo farb więc coś mi użyczy ;) Otworzyłam opakowanie i zabrałam się do pracy.
Półtorej godziny później wyszłam w łazienki. Końcówki włosów miałam pofarbowane na czarno. Podcięłam sobie trochę włosy. Mianowicie zrobiłam pazurki i wyprostowałam włosy (czasem mają zły dzień i mi się podkręcają ;)). Sara widząc mnie powiedziała tylko.
-My tu gadu gadu a ty w całkowitym proszku jesteś.
Kazała mi usiąść na krześle przed lustrem i zabrała się za mnie. Z włosami już nic nie robiła, ale pomalowała mnie. Po godzinie zabrałam tylko sukienkę i poszłam się ubrać.
Wyszłyśmy z dormitorium o równej 19.00. Niespodziewanie stanęłam na środku schodów i ze strachem spojrzałam na Sarę.
-A ty właściwie z kim idziesz?
-Z Peterem...
-Ah, no tak.
Chłopaki wyglądali... przyzwoicie ^^.
Co mogę powiedzieć na temat balu? Było niesamowicie. Fatalne Jędze popisały się w tym roku. O 1.10 wszyscy już padali ze mną w roli głównej więc pożegnaliśmy się i udaliśmy do dormitorium.

Po balu dużo się nie wydarzyło. Lina i Jane wróciły do Hogwartu, rozpoczęły się lekcje i przygotowania do SUM'ów. Relacje z Jack'iem jeśli mogły to ociepliły się. Z Neville'm jesteśmy przyjaciółmi. 14 lutego odbyły się moje urodziny. Tym razem nie chciałam wielkiej imprezy jaką dziewczyny planowały. Zrobiłyśmy babski wieczór. Mimo tego mój brat, Jack, Ethan i Jacob dostali się do naszego dormitorium i razem świętowaliśmy moje 16 urodziny. Cóż, nie tylko ja je świętowałam. W końcu jesteśmy bliźniakami i urodziliśmy się w tym samym dniu. Życie ucznia wiodłam spokojnie, bez żadnych niespodzianek. Wszystko znów wróciło do normy...
_____
Nef*- skrót od Nefretete. Nie jestem pewna czy tak brzmi zdrobnienie, ale tak jakoś mi się podobało...
Amanda
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

XIX

środa, 14.grudnia.2005, 14:13
W bibliotece przejrzałam tysiące. Nie! Miliony książek. Nic.
Zdegustowana wróciłam do dormitorium.

Tymczasem święta trójca cichaczem skradała się do pokoju wspólnego Ravenclawu.
-Harry...-zaczął cicho Ron.
-Co?!- czyżby napięcie przedmiesiączkowe Harry?
-Musimy to robić?
-Ron, trzymaj się planu!
-Ale... Jane to fajna dziewczyna w gruncie rzeczy...
-Cztery wspaniałe się znalazły, phi!

W dormitorium
-Dziewczyny...
-Co?!- Lina to ma chyba wspólną klepkę z Potterem.
-Co myślicie o Ronie...?
-Wesley’u?- zapytałam jakże inteligentnie
-A jest więcej Ronaldów w szkole?
-Zawsze się jakiś znajdzie...
-No ale co o nim myślicie?
-Trzyma się z bandą Pottera.
-Święta trójca się znalazła phi!- a nie mówiłam?

***
Obudziły nas śmiechy dochodzące z pokoju wspólnego. Szybko ubrałam szlafrok i z pozostałymi dziewczynami udałyśmy się do w/w pomieszczenia. Co zobaczyłyśmy?
Na tablicy ogłoszeń (która nie tylko znajduje się w Wielkiej Sali) wisiała kartka.

AMANDA COLLMAN WRAZ Z POZOSTAŁYMI DZIEWCZYNAMI KOCHAJĄ SIĘ W WOŹNYM FICHU.

Niżej były przypięte NIBY nasze listy do niego. Treści wole nie przytaczać (jeszcze mnie moderatorzy posądzą o rozpowszechnianie wśród młodzieży rozrywki erotycznej). Nie wiem jak skubani podrobili nasze charaktery pisma, ale znajdę, zabije, zakopie, zapomnę.

-Aaaaaaaaaaa!!!- Sara wyglądała jakby miała zaraz zemdleć. Szczerze to się nie dziwie, moja twarz też przybrała kolor ścian w sali od eliksirów...
Wszystkie uciekłyśmy do dormitorium.
-Nigdy nie stąd nie wyjdę!
-No co ty nie powiesz! Na twoim liście Lina nie było tak sprośnych rzeczy jak na moim!
-Aaaaaa!!!- moja najlepsza przyjaciółka wciąż krzyczała. Uraz na psychice...

Ale dlaczego akurat mnie napisali pierwszą? Czemu do cholery nie mogła to być Lina!?
Tak jak mówiłyśmy, nie wyszłyśmy tego dnia z pokoju.
Na następny dzień w Wielkiej Sali dorwał nas (naszą ‘czwórkę wspaniałych’) opiekun domu.
-Harris (Jane), Jones (Lina), Collman (ja :P), Madeline (Sara)! Dwutygodniowy szlaban z woźnym!!!
Woźnym? Woźnym?! Filchem!? Nieeee! Buuuu, dlaczego właśnie on?!

***
Szlaban zaczął się na następny dzień. Stawiłyśmy się na umówionym miejscu (lochy).
-Harris i Collman, wy robicie porządki w moim gabinecie! Madeline i Jones, wy idziecie za mną.

Sara, Lina- czyżby czyszczenie nocników? ^^


Kiedy po kilku dniach był weekend (i chwała Bogu, miałyśmy wolne) poszłyśmy do Hogsmeade na zakupy świąteczne.
-Spotkamy się tu za dwie godziny.
-Ok., do zobaczenia!
Rozdzieliłyśmy się. Po co mają skubane wiedzieć co dostaną? :P
Miałam listę dla kogo muszę kupić prezent i propozycję co to może być. A więc po godzinie miałam już prezent dla Liny (bransoletki, które zmieniają kolor w zależności od samopoczucia), Jane (szczotka, która sama układa włosy) i cioci (zestaw do haftowania, który zmienia wzorek jak ciocia już skończy haftować).
Weszłam do sklepu z akcesoriami do Quidditch’a. Tak sobie pomyślałam (bez komentarza)... Peterowi na pewno przyda się książka o Historii Quidditcha.
Został mi już tylko wujek i Sara. Więc dla wujka kupiłam krawat, na którym napisane jest (jeśli go założysz) o czym aktualnie myślisz (zmuszę go żeby codziennie w wakacje nosił ten krawat :D).
Co do Sary nie miałam problemów. Ona ma dość wypaczone gusta jeśli chodzi o zwierzęta, ale skoro żadnego nie ma to warto jej jakiegoś kupić.
Weszłam do Eylopy i przypomniała mi się pewna rozmowa...
”-Wiesz co Mandy? (grr!) Ja bym sobie kiedyś węża kupiła...
-Jeśli chcesz go trzymać do dormitorium to emigruję do Hufflepuffu!”

Ah, Sara i te jej porypane zwierzaki. Wtedy myślałam, że to jedynie jeden, malutki i skromny żarcik. Jak zwykle się myliłam...
Podeszłam do pierwszego akwarium. Napis głosił ‘żmija kolorowa’. Wiem, że jest taka mugolska żmija, ale ta na pewno nie była mugolska. Przynajmniej w moim przekonaniu mugolskie żmije nie zmieniają co 5 minut kolorów :)
-W czymś pomóc?- zapytała sprzedawczyni sklepu.
-Chciałabym kupić dla przyjaciółki węża. Jakiegoś małego, żeby nie urósł wielki. No i nie jadowitego!
-Ah, żmija kolorowa nie jest jadowita. Wynosi jakieś 15 cali.
-W jakiej jest cenie?
-20 galeonów i 5 sykli.
-Oh, to ja przyjdę przed Gwiazdką. Nie chce tego trzymać tak długo w dormitorium-powiedziałam z uśmiechem po czym zgodnie ze sprzedawczynią roześmiałyśmy się.
Wyszłam z poczuciem spełnionego obowiązku. Teraz mogę spokojnie wrócić do hogwartu. Ale najpierw musze zaczekać na dziewczyny... I poszłam, nieświadoma niebezpieczeństwa jakie mnie tam czeka. A właściwie jakie Pottera czeka ^^
Amanda
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

XVIII (Collman pogromca Neville'ów ;)

czwartek, 8.grudnia.2005, 20:47
Taa, spałam na kolanach Sary, Sara na brzuchu Liny, a Lina na nogach Jane. No i wszystkie leżałyśmy na dywanie. Obudziłyśmy się w nocy. To znaczy obudziła się Jane budząc nas wszystkie i na śpiku poszłyśmy do dormitorium.

Urodziny Sary miały odbyć się za pół godziny. Siedziałam sobie spokojnie na łóżku porównując z Liną i Jane prezenty. Sara była na spacerku w moim bratem więc byłam pewna, że na jakiś czas ją zajmie (hehe). Jane kupiła Sarze zestaw do pielęgnacji włosów Madame Laire, a Lina Henne. Fajny wynalazek, nie ma co.
Zeszłyśmy na dół i ustawiłysmy się koło wejścia do PW. Ktoś machnął różdżką i momentalnie zrobiło się ciemno. Chwile czekaliśmy, aż obraz odsłonił się i weszła Sara z Peterem. Nie widziałam jej, bo było ciemno, ale byłam pewna, że to ona, bo słyszałam jej głos.
-Hihi, co tu tak ciemno.
-Widzisz jaki zbieg okoliczności-ja mu zaraz dam zbieg okoliczności!
-Nie żartuj... Ała, kto tu sto...

-NIESPODZIANKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Sara biedna popłakała się. Jakby nie wiedziała, że zrobimy imprezke :P Wszyscy podchodzili, składali życzenia a my stałyśmy na końcu. Gdy nasza przyjaciółka była już 'wolna' rzuciłyśmy się na nią wrzeszcząc 'wszystkiego najlepszego!'. Tak na marginesie powiem, że Sara ucieszyła się bardzo z prezentów.
I czas było zacząć imprezkę. Troche się... napiłyśmy, ale tylko trochę ;) W pewnym momencie Peter wszedł na stół i zaczął śpiewać dla Sary.
-Zostańmy razem, zostańmy razem, ja i ty, ty i jaaaaaa!!!
Co wszystkim ze śpiewaniem odbiło? Tak czy inaczej Sara rzuciła się na Petera (dodam, że na stole) i tańczyli tak wtuleni w siebie. Słodko wyglądali, nie powiem ;P
Wszyscy bawili się świetnie, ja zresztą też. Byliśmy nieco podpici i zaczęło nam odbijać. Zresztą nie tylko nam... Sophie z Gryffindoru zaczęła tańczyć na stole, Adam (ze Slytherinu, patrzcie jakich mamy fajnych kolegów) rozlewał na wszystkich piwo kremowe, a Ashley... aż brak mi słów. Czyli nie byłam sama ;)
Pobiegłam szybko do dormitorium, bo miałam tam jeszcze kilka butelek kremowego kiedy z mojej torby zaczęły wydobywać się dziwne dźwięki. Torba leżała pod łóżkiem, wstyd się przyznać, że to ta torba z wyjazdu do cioci. A więc otworzyłam torbę i zaślepiło mnie czerwone światło. Chwilę potem już go nie było, ale wiem skąd było to światło. Z mojego naszyjnika! Co z nim było? Czy mogłam być tak pijana żeby mieć zwidy? Tego nie wiem. Postanowiłam iść do biblioteki na następny dzień i poszukać. Ale imprezka trwała!

godz. 1.46
Dwie dziewczyny z Gryffindoru zaczęły przeklinać, bo jakiś chłopak je popchnął. A niby w Gryffindorze sami ułożeni są.

godz. 2.33
-Amanda, zaraz zwy...
Wzięłam Sarę pod rękę i pobiegłyśmy do dormitorium. Na szczęście dobiegłyśmy...

Między 3.00 a 4.00 wszyscy byli już u siebie. Co prawda były małe kłopoty z przedostaniem się do dormitoriów, ale kilka osób zachowało zdrowy rozsądek (czyt. nie upiło się) i odprowadzili oni wszystkich. Miło wiedzieć, że są na świecie ludzie nie podatni na napoje alkoholowe.


Na następny dzień wszyscy rozmawiali jak to fajnie było na imprezce i kto kogo zaprosił na bal. Taak, ja to mam zapłon. Suknia jest, ale faceta nie ma. Trzeba coś wykombinować...
-Oh! Neville! Jak miło cię widzieć!
-Yyy... tak? Ah cześć!
-I jak przygotowania do balu?
-Eee... chyba dobrze...
-No a... nie chcesz mi czegoś powiedzieć?
-Yyy... ł-ładnie dziś wyglądasz.
Nie to baranie
-A z kim idziesz na bal?
-Oh... nie wiem jeszcze... a... ty?
-Też nie wiem, narazie nie zostałam zaproszona...
Słodkie oczka a'la Collman robią powoli swoje ;)
-A...e...i...o...u...
Tak Neville, wszyscy znają samogłoski
-Chciałabyśybpójśćybzeybmną?
-A tak bardziej na angielski...?
-Czy chciałabyś... być, znaczy pójść ze mną... na bal...
-Na bal?! Oh Neville, z przyjemnością!!!
Narobiłam troche szumu (ale to był efekt zamierzony rzecz jasna!), wszyscy patrzyli się na nas, Neville zrobił się nieco blady... Może go do SS zaprowadzić?
-No to ja... na lekcje eee... musze iść... biec...
-Ah tak! To cześć Neville! Do zobaczenia!
Hehe czyżby się przestraszył? Ale czego? Czy ja jestem aż taka straszna? To było pytanie retoryczne...

Po lekcjach tak jak postanowiłam poszłam do biblioteki. O tym co tam się wydarzyło w następnym odcinku 'Collman pogromca Nevill'ów' (dla mało inteligentnych- to parodia 'Buffy postrach wampirów' ;D hehe)
Amanda
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil

Podlinkuj

2005
sierpien (5)
wrzesień (5)
październik (5)
listopad (6)
grudzień (3)

2006
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (4)
maj (1)
czerwiec (2)
lipiec (1)

2007
styczeń (1)
czerwiec (1)
wrzesień (1)
listopad (2)
grudzień (1)

2008
wrzesień (1)

2009
kwiecień (1)

brak kategorii (44)
wszystkie (44)

trud-miloscii-love-you-snape

...
Oceny opowiadań

Fav About Book 2005: VIII IX X XI XII 2006: I II III III 2007: I II III IV V VI VII VIII IX X XI 2008: IV
2009: IV By me Don't copy!
*
*
*
*