Powrót

XXIX :)

piątek, 23.listopada.2007, 14:02
Oj długo pisałam tą notkę, ale wiecie- szkoła :) Dzięki za wszystkie komentarze, miło wejść i zobaczyć, że pojawił się jakiś nowy ;))

Aha! Podoba się Wam muzyczka? xD

***
Następnego dnia całe towarzystwo wybrało się na wycieczkę krajoznawczą szlakami goblinów. Z przykrością to stwierdzam, ale opłacało się. W trampkach, po skałach i bez make-up'u, ale się opłacało. Al(e)bowiem przez całą drogę mogłam bezkarnie podkładać nogę mojemu ukochanemu, szkolnemu koledze. Jak zawsze wiecie o kogo chodzi.
-I wtedy on jej powiedział...-zaczął Potter.
AŁĆ, BUM, PAC...
Reszty można się domyślić.
Tak nam w sumie zleciało 5 godzin. Wtedy Snape ogłosił 20 minutową przerwę zapowiadając, że tego, kto nie przyjdzie znajdzie i zrobi to, o czym raczej nie chciałby mówić. Kusząca propozycja.
Przez moment nie wiedziałam za bardzo gdzie jestem, bo nagle wszyscy się rozeszli i zostałam sama (ach te moje przyjaciółki). Wtedy nie wiem skąd pojawił się pewien chłopak xD
-Cześć, jestem Michael. Wiesz gdzie jesteśmy?
-Amanda- tu nastąpiło klasyczne uściśnięcie ręki- nie bardzo. Skąd jesteś?
-Z Londynu- odpowiedział zdziwiony.
-Nie o to mi chodziło (gamoniu). Z jakiego domu?
-Ahaaa... z Hufflepuff'u.
Rozmowa mało rozwijająca, ale co tam. Ważne, że mogłam obserwować ten 9 cud świata
(swoją drogą, ile tych cudów jest...?)
Po dłuższej konwersacji zorientowałam się, że wokół zrobiło się ciemno, a nasza zbiórka miała być o 16.
-O MATKO?! JAK MY WRÓCIMY?! MCGONAGALL MNIE ZABIJE! JESTEM ZA MŁODA BY UMRZEEEEEEEEEĆ...- panika w moim wykonaniu chyba przestraszyła mojego ukochanego, bo zrobił oczy jak spodki i jakimś cudem przeteleportował nas niedaleko obozowiska. Wtedy spokojnie wróciliśmy. McGonagall faktycznie się wściekła, takiej jej jeszcze nie widziałam (no dobra, może przesadzam. Raz dym jej z uszu trzasnął, kiedy przyłapała Malfoya i Pottera na wspólnych schadzkach ^^). Moją szybkością żółwia zwiałam do namiotu żeby opowiedzieć wszystko Sarze, Linie i Jane. Ale cóż zobaczyłam?! Namiot leżał do góry nogami. I to dosłownie. Łóżka, prowizoryczne szafki i dywan wisiały wysoko przy "suficie" namiotu, a wszystkie nasze drobiazki leżały porozwalane na podłodze.
-AAAAAAAAAAAAAAAA.- tu krzyk się urwał.
-Panno Collman, nie pozwoliła mi pani dokończyć. Ktoś tu się włamał, gdy nas nie było.- I wyszła z namiotu. Że niby co?! Nic sobie z tego nie zrobi?! Gdzie w ogóle moje przyjaciółki!?
-Cześć Ami, widzisz co tu się stało?- niespodziewanie weszła Lina.
-Musimy to wszystko posprzątać.-dopowiedziała Jane.
A Sara? Sara szła sobie spokojnie ze swoją wszechmocną różdżką, która może zdziałać cuda xD

Po około godzinnym porządkowaniu znalazłam liścik (opluty, osmarkany i z dużą ilością błędów ortograficznych).

"Mam jusz ładniejszom dziefczyne nisz ty

Tfuj były nażyczony
Harry"
[historia oparta na faktach autentycznych-dop.autora]

-Co jest Ami?
-To Michael?
-Nie...-odpowiedziała sama zaintersowana- najwyraźniej Potter próbuje pisać o swoich uczuciach.
-Ale przynajmniej poprawnie napisał swoje imie- zaczęła z nadzieją Lina.
-Nie kończ, błagam cię.

Zapowiadało się na wielką aferę. Większą, niż powstanie styczniowe, większą, niż sama II wojna światowa. Zapowiadało się na kłotnie Amandy i Pottera. A to nigdy nie wróżyło nic dobrego.

-Coś ty sobie myślał PACANIE?! Że CO?!
-Ja...
-NIE ZACZYNAJ, ŁASKAWIE CIĘ PROSZĘ!
-Ale...
-ZAMKNIJ SIĘ POTTER! Miałam co do ciebie wielkie plany, naprawdę. Ale najpierw wkradasz się do mojego namiotu, a potem jeszcze ten liścik!
-Jakiego namiotu?
-Nie rób z siebie większego durnia niż jesteś.
-Amando, uważam, że powinnaś porozmawiać z Harrym.- odparła rzeczowo (jak na nią) Hermiona.
-Nie odzywaj się p...p...piegowata dziewczyno! Nie z tobą rozmawiam!
-Collman szlaban!-do akcji wkroczyła Miss McGonagall.
-Że co?
-Szlaban dziś u mnie za godzinę! Znaczy w namiocie nr 1.

I znów wizyta u VIP-ów...

***
-A tak na marginesie- zaczęłam- wiecie gdzie zginął Michael?
No tak, jeszcze tego brakowało.
Amanda
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


4 komentarzy
Następne 1 Poprzednie

poniedziałek, 10.grudnia.2007, 19:57
Adres ukryty

Witam ponownie, jako że masz mnie w ulubionych czuję się w obowiązku przekazania ci radosnej nowiny jaką jest powrót mojej twórczości na skromny adres widoczny powyżej. Mam nadzieję, że mała zmiana na blogu nie zniechęci twojej wspaniałej osoby do chociażby próby zapoznania się z nowym dziełem.
Z wyrazami szacunku
<i> Jennifer Summers</i>

i-love-you-snape i-love-you-snapesobota, 15.grudnia.2007, 16:43
Adres ukryty

Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało...
Łałała... Boooooosko ^^
Kozacko wręcz ;p.
Boże... List oparty na faktach? Jak, gdzie, kiedy? Powiedz, błagam, bo nie wytrzymam!!!
Hm... McGonagall... Będzie ziać ogniem! Łaaaaaa!!!
Pogadaj z tym Potterem, bo to nie on!
Przynajmniej ja w to wierzę ;).
Ściskam i proszę o więcej ;).

i-love-you-snape i-love-you-snapesobota, 15.grudnia.2007, 16:48
Adres ukryty

A.... I jeszcze jedno - natychmiast mów, gdzie jest Michael, bo Cię spacyfikuję xD. Fragment:
"-Amanda- tu nastąpiło klasyczne uściśnięcie ręki- nie bardzo. Skąd jesteś?
-Z Londynu- odpowiedział zdziwiony." mnie zabił. Moi rodzice chcą odszkodowania, więc uciekaj! xD

i-love-you-snape i-love-you-snapeponiedziałek, 24.grudnia.2007, 00:35
Adres ukryty

To znowu ja xD.
Hmmmm...
Jest już bardzo późno, a ja cały dzień na nogach, więc powiem krótko - zapraszam na Wydanie Świąteczne Przygód Panny Diany Saweckiej ^^.

Wesołych...!

<b>Panna E.</b>

Mój Profil

Podlinkuj

2005
sierpien (5)
wrzesień (5)
październik (5)
listopad (6)
grudzień (3)

2006
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (4)
maj (1)
czerwiec (2)
lipiec (1)

2007
styczeń (1)
czerwiec (1)
wrzesień (1)
listopad (2)
grudzień (1)

2008
wrzesień (1)

2009
kwiecień (1)

brak kategorii (44)
wszystkie (44)

trud-miloscii-love-you-snape

...
Oceny opowiadań

Fav About Book 2005: VIII IX X XI XII 2006: I II III III 2007: I II III IV V VI VII VIII IX X XI 2008: IV
2009: IV By me Don't copy!
*
*
*
*