Doszłam do wniosku, że mam troche czasu, żeby tygodniowo wyprodukować ten 1 rozdział więc here i am xD
Pomyślałam także, że miło by było przypomnieć sobie wcześniejsze losy Amandy, bo nawet ja już nic nie pamiętałam. A więc. Ladies and gentelmens. Oto Amanda Collman w pigułce...
Amanda, ciemnowłosa 15-latka, której rodzice zginęli w górach dowiaduje się podczas wakacji, że jej brat przeżył tragedię. Spotykają się w Hogwarcie. Peter (bo tak jej brat ma na imię) dostał się do Ravenclawu. Amanda ma 3 przyjaciółki, Sarę, Linę i Jane (więcej w "About us"). Przyjaźni się także z Nevillem. Amanda dostała od cioci tajemniczy naszyjnik, którego pochodzenia jak narazie nie ma okazji poznać. Obecnie zaczęły się wakacje i bohaterzy wyjechali na magiczne kolonie. Co dalej? Dowiedźcie się sami xD
Niniejszy rozdział chciałabym zadedykować mojej przyjaciółce, która jest odzwierciedleniem Sary :) Muszę przyznać, że czasem zainspiruje mnie do dodania jakieś cechy Sarze.
XXVIII rodział
-Collman, czekałem na ciebie!
Pięknie.
Nie dość, że musiałam się tłuc pociągiem 2 godziny, to mi jeszcze Potter jak Filip z konopii wyskakuje. Co za brak taktu! Powinien mnie najpierw do tego przygotować!
-Co chcesz, Potter?
-Ciebie kochanie.
-Zamknij się sklątko tylnowybuchowa.
Jedyną rzeczą, której nienawidzę bardziej od Pottera, to Potter mówiący do mnie "kochanie".
-Co ty tu robisz? Jednak nie zostawili cie na peronie?
Z błogościa na twarzy wyobraziłam sobie Pottera na peronie biegnącego za pociągiem kiedy trafia w mur i przewraca się. Mmmm.
-Czemu mieli by to robić?
-Bo mają cie dosyć?
-Nie, oni wszyscy mnie kochają.
-Ale jesteś naiwny.
Szybko wzięłam Linę pod rękę i poszliśmy za grupą. Sara z Jane gdzieś już wybyły pod pretekstem "przypudrowania noska". Tak jak pisałam wyżej podreptałyśmy za ludem. Jakiś czas, a dokładniej 20 minut maszerowaliśmy zgodnie przez las. Nagle wszyscy się zatrzymali i zobaczyliśmy zbiorowisko namiotów. Podejrzewam, że są to te magiczne namioty, które w środku są o wiele większe niż wydają się na zewnątrz. McGonagall czytała liste obecnych i przydzielała do poszczególnych namiotów. Zbiłyśmy się w 4 w jedną tzw. kupę, bo nie chciałyśmy być rozdzielone. Ale nasza kochana Minerva chyba wzięła to pod uwagę, bo kiedy czytała nasze nazwiska uświadomiłyśmy sobie, że jesteśmy razem. Namioty były 6-osobowe, więc do naszego, który nosił cyfrę 8 doszły jeszcze 2 osoby. Po dokładniejszych oględzinach dowiedziałyśmy się kto. Luna Lovegood i...
-GRANGER?!- wydarłam się jak głupia na cały las.
-Cicho, bo jeszcze usłyszy...
-Oj zwisa mi to! Czemu akurat GRANGER!?
-Cześć Amando- podeszła do mnie w/w osoba z ironicznym wyrazem twarzy- Ja też cię bardzo lubię.
Zła jak diabli odeszłam dalej, byle z dala od tego upiora.
-Nie mogli nam dać... No kogoś innego?!
-Nie było już miejsc. Granger chyba nie jest taka zła...-Jane chyba sama nie wierzyła w to, co mówi.
Trudno, w końcu moja złość niczego nie zmieni. Weszłam do namiotu i zaczęłam rozpakowywać mój plecak. Na moje nieszczęście akurat kiedy wyjmowałam z torby przedmioty najwyższej ochrony (czyt. Tampaxy) wszedł Potter, aby porozmawiać ze swoją Piękną. Najpierw zauważył Granger, potem mnie, a na końcu tampony.
-Uuuu, Collman. To ty jednak jesteś kobietą? Myślałem, że wredną małpą.
-Co się tak podniecasz, ty... ty... ty dziwny człowieku.
Nie ma to jak ogromny zasób słów.
-Zobaczymy się później KOCHANIE.
-Grrr....
Po zakończeniu czynności pociągnęłam Sarę za kaptur i poszłyśmy sprawdzić jak miewają się sprawy. A to oznacza- gdzie są faceci xD Zamiast nich odkryłyśmy, że za lasem znajduje się urwisko skalne, a na dole jezioro. Już wiem co zrobić z Granger ];->
Tymczasem w pomieszczeniu dla VIP-ów.
-Albusie, czy uważasz, że umieszczenie Panny Granger i Collman w jednym namiocie było dobrym posunięciem?
-Czas pokaże Minervo, czas pokaże...
Amanda
Nastrój:
tagi:
|
i-love-you-snapeponiedziałek, 12.listopada.2007, 15:33 Adres ukryty
|
|
|
Heeeeeeeeeej, kochana!
Yeah...
Wiesz... mnie nie wystarczają streszczenia, więc w swojej psychodelicznej i romantycznej postawie szarpnęłam się, by przeczytać całość ^^. Od samego począteczku xD. Trochę długo to trwało, ale...
xDxDxD
Jestem z siebie dumna...
I Z CIEBIE TEŻ.
BO TO JEST ZARĄBISTE!
Humor opowiadania powalił mnie na dechy, spadłam kilka razy z krzesła, a ostatnia notka, Twój tryumfalny powrót to majstersztyk. Widać, że wydoroślałaś przez ten czas, styl podniósł się na jeszcze wyższy poziom xD.
I mnie, biednej łomnej <b>P</b>annie <b>E</b>migrantce to pasi xD ^^.
Czekaj… Czekaj…
Co żeś zrobiła biednej Amandzie?!
Hermiona?!
Taka kara w najgorszym razie powinna być za nie picie Actimela, a nie za nic… :|. Oj… Mordobicie będzie… Czuję to ^^ i mam nadzieję ;]. Kolonie to dobry pomysł xD. Ale powinny być w doborowym towarzystwie bez Świętej Trójcy.
Potter… Ach… Jak ja go nie lubię xD.
Do odstrzału, do odstrzału!
Dobra… uciekam, bo mi się zupa wegetariańska spali {wybucha rubasznym śmiechem, a lewe oko zaczyna jej uciekać na skutek choroby alkoholowej xD}
Ściskam mocnooooooooooooooooo ^^.
Muuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuaaaaa :*!
Niech zielony groszek będzie z Tobą ^^!
Favuję i proszę o informowanie o nowościach ^^. I chcę, aby NOTKI BYŁY REGULARNIE. Chyba, że chcesz poczuć, czym jest mój gniew xD.
<b>P</b>anna <b>E</b>migrantka.
|