XXV
wtorek, 16.maja.2006, 15:27
To już 25 rozdział... Ale ten czas szybko leci ;))
"...ostatnio zaproponował mi spotkanie, ale odmówiłam. Czy to ma sens? On jest starszy ode mnie o siedem lat..."
Amanda jak zwykle czytając mugolskie gazety leżała na brzuchu. Właśnie skończyła czytać list od Zdesperowanej.
-Też mi problem- prychnęła zdenerwowana dziewczyna.
Miała gorszy problem niż miłość do nauczyciela. Bowiem dzisiejszy dzień to ostatni w jej życiu pod postacią wesołej 15-latki. Teraz stanie się zgorzkniałym nerwusem, rządzącą zemsty kreaturą. Wszystko to za sprawką pewnego nauczyciela.
-Mandy, już 17.20!
-Nigdzie nie idę.
-Oj nie rób jaj bambusie. Ubieraj się i idź.
-Nigdzie nie idę!- powtórzyła nieco głośniej.
-Mandy! Bo zawołam Filcha!
-I tak tu nie wejdzie.
-Wejdzie jeśli powiem, że powiesiłyśmy cię do góry nogami i teraz może z tobą zrobić co chce.
-Masochistki...
Dziewczyna wstała z łóżka, ubrała szatę i wyszła z dormitorium. Nikomu nie uśmiechał się pobyt sam na sam z nauczycielem eliksirów. Tak samo jak nikomu nie udało się stamtąd wyjść takim jakim był poprzednio. Amanda wysłuchała dzisiaj tysiące, wręcz miliony opowieści jak to Snape zamienił pewną uczennicę w zombie. Dlatego właśnie uważała, że należy trzymać się na baczności i przezorność kazała jej wziąć różdżkę.
Doszła do lochów i stanęła przed gabinetem nauczyciela.
-Przecież nie może być tak źle...
Z gabinetu wyszedł wyżej wspomniany nauczyciel.
-Oj może Collman, może. A teraz za mną.
Po 5-ciu minutach odezwał się głosem tak strasznym, że nawet Jane nie umie takiego z siebie wydobyć.
-Zmieniłem ci karę. Będziesz czyściła salę po odpadach.
-Oh nie...
Cóż. Faktycznie- było gorzej. Do tego w klasie unosił się zapach intensywniejszy niż na lekcjach.
Snape chyba mnie nie lubi...-pomyślała.
Oczywiście, że cię nie lubi naiwniaro.-odezwał się natrętny głosik w jej głowie.
No tak... nadzieja matką głupich.
Pierwszy raz się z tobą zgadzam.
Ej, czy rozmawianie z samym sobą nie jest przykładem schizofrenii?
Sprzątała więc dalej póki nie przyszedł Snape po jak to on powiedział krótkiej przerwie. Amanda była wolna.
Wyskoczyła na błonia i zaczęła skakać i cieszyć się jak małe dziecko.
-Tak! Tak! Tak!
-Co tu robisz o 1 w nocy?
Ku jej ogromnemu zdziwieniu za nią stał Potter. O nie, tego jeszcze brakowało!
-Chyba tego samego powinnam zapytać się ciebie?
-Mogłem się tego po tobie spodziewać Collman. Standardowa odpowiedź osoby o mózgu wielkości pistacji.
-Oh Potter! Kiedy ty to wymyśliłeś! Niech zgadne. Razem z Granger szukałeś całą noc w zakazanym dziale.
-Masz coś konkretnego na myśli?
-Nie, wcale. Chociaż tak, mam. Przypadkowo widziałam ciebie i Granger w bibliotece. W nocy. Sami. Czy coś ci to mówi?
-To było tylko zadanie domowe!
-W dziale ksiąg zakazanych?
-Mieliśmy pozwolenie!
-Wiesz co? Wymyśl sobie lepszą wymówkę. Do tego Granger...
-A co, zazdrosna?
-O kogo bambusie!
-Kochasz mnie. Ja to wiem.
-Grrrrrrr...
A chciałam tylko odpocząć. Tylko odpocząć...
Amanda
Nastrój:
tagi: